Saturday, November 02, 2013

Studs



Punk's not dead: Studs this time ;)
















Photos: Paweł Abramowicz

Blouse - SH | Pants - Bershka | Shoes - DeeZee | Bag - restyle.pl
Suspenders & Rings - H&M | Earrings - Lokaah


8 comments:

  1. great style, dear!
    I invite you to my international giveaway
    you can win the new fragrance from Moschino!
    http://chillychickblog.blogspot.sk

    ReplyDelete
  2. Jesteś piękna ! I stylizacje świetne kobiece i z pazurem :)

    zapraszam iloovecherry.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. ciekawe propozycje, będę wpadać tu częściej

    www.magadish.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. I love studsss!
    www.supongoestilo.blogspot.nl

    ReplyDelete
  5. Pięknie wygląda to zdjęcie z tramwajem w tle :). Świetna stylizacja, czerń, dżins i ćwieki to zawsze udane połączenie :).

    ReplyDelete
  6. Strasznie lubię fryzury tego typu jak ty masz. Ja jednak nie mogę się odważyć. Bardzo mi się podoba ten kolczyk który masz na małżowinie. Słyszałam, że to jest bardzo bolesne.

    PS: Chciałam zaobserwować twój blog, ale nie wiem gdzie to się u ciebie robi. Jeśli możesz to mi odpisz.

    ReplyDelete
  7. Dziwnie mi tutaj to pisać, ale... Trochę się uzewnętrznię, a jednak nie chcę robić tego nna fejsie, tutaj to trafi bardziej - tylko do Ciebie, takie mam wrażenie ;-)
    Przeczytałam Twój post, na fb właśnie, o wzięciu leków... Nie znam Cię osobiście, ale bardzo mi przykro, że coś takiego przeszłaś, będąc tak piękną osobowością. Ale depresja może przytrafić się każdemu i to nie jest niczyja wina, po prostu tak się zdarza. Jak cukrzyca.
    Jakiś czas temu też coś takiego zrobiłam, po czym przymusowo trafiłam na obserwację do psychiatryka. Byłam tam 3 tygodnie i muszę powiedzieć, że pozwoliło mi to nabrać sił, odpocząć, odciąć się na chwilę od wszystkiego, co mnie obciążało. Nie mówię, że dla Ciebie to byłaby dobra droga, każdy ma inaczej. Wiem też, że niektórzy wpadają w błędne koło, nie potrafiąc już wrócić do 'realnego' życia i trafiając cyklicznie do szpitala. Ale każdy z nas ma swoje życie w swoich rękach.
    Długo już zmagam się z różnymi zaburzeniami, chociaż mam dopiero ponad 20 lat. Nie jest łatwo i niewiele tu zmienia ani kochający chłopak, ani przyjaciele. To jest we mnie, to ja się z tym codziennie mierzę o tylko ja mogę to zwalczyć.
    Aktualnie ;-) pomaga mi patrzenie na depresję, powracające złe myśli jak na kogoś obcego, kto siedzi w mojej głowie i chce mi przeszkodzić w spełnianiu siebie. Trochę zabawa, trochę rozdwojenie jaźni, hehe ;-) Głos mówi mi, że nie ma sensu, że nie dam rady i jestem nic nie warta, a ja staram się myśleć 'nie słucham Cię' i po prostu robić swoje. To nie jest łatwe, ale jeśli chcę żyć (a nie wierzę w boga, więc wizja pośmiertnej szczęśliwości nie jest dla mnie ;-) to muszę to robić, uporać się z tym, codziennie walczyć.
    Wierzę, że znajdziesz swój sposób, że rozświetlisz te szare miejsca w sobie. Kurcze, bije z Ciebie taka szczerość, wręcz widać Twoją barwną osobowość. Niestety, to nie działa tak (chyba nie, hehe), że pokonamy jakąś uber-przeszkodę i potem mamy z głowy. Często, im więcej się na nas wali, tym jest trudniej, nie jesteśmy z kamienia, jesteśmy ludźmi. Ale z czasem uczymy się też lepiej dbać o siebie, zostawiać sobie luz i dawać czas i patrzeć na siebie czasami tak, jak na płaczące dziecko, któremu się współczuje, które się kocha. I przytula. Ślę Ci miśka-przytulaka na odległość ;-) Trzymaj się Venus! Nie zawsze będzie tak jak teraz.

    ReplyDelete

Follow My Blog With Bloglovin

Follow on Bloglovin

Hype On Lookbook.nu