Wednesday, September 28, 2016

#98


I'm gonna remember this month for ever because during these last few weeks everything has changed and nothing will be the same again, at least I won't let it happen. 2 weeks ago my whole life just literally flashed before my eyes. And it's not because I was in such danger, even though I was indeed physically attacked, but insomuch as I could understand everything that remained incomprehensible to me so far. I was not at all prepared for anything that happened lately but I had to take some drastic steps and there's no turning back now. I'm not gonna let anyone treat me nor my family that way, not anymore. It has to stop sometime and that time is now.

I can't really say much about that whole thing yet, in order to protect my family. Nevertheless I can only say that I am a victim of domestic violence and I'm writing a book about my life so the world would finally know my story. Because I speak out loud and openly about what people are often ashamed to even admit to. 

And for now I had to flee from my apartment where I lived for over 12 years and I don't even have a free access to most of my clothes so I don't know how the fashion/clothing side of this blog is gonna look like. Because these photos you can see in this post were taken by the end of August, before it all happened. And the photo shoots mean a lot to me and help me fighting my depression that I've been suffering from for the last 10 years. We'll see.

Anyway I do know that everything's gonna turn out just fine. I can't really explain it but, even though my situation right now is tragic, everything happens just like it was supposed to... like it was meant to be.



Ten miesiąc zamapiętam już na zawsze, bo w ciągu tych ostatnich kilku tygodni wszystko się zmieniło i nic już nie będzie takie samo, a przynajmniej ja nie zamierzam do tego dopuścić. 2 tygodnie temu całe życie przeleciało mi przed oczami. I bynajmniej nie dlatego, że byłam w takim niebezpieczeństwie, mimo że zostałam fizycznie zaatakowana, ale dlatego, że zrozumiałam wszystko to czego do tej pory nie byłam w stanie pojąć. W ogóle nie byłam przygotowana na to co się ostatnio wydarzyło ale musiałam podjąć pewne drastyczne kroki i już nie ma od tego odwrotu. Nie pozwolę nikomu tak traktować ani siebie ani swojej rodziny, już nie. To się musi kiedyś skończyć i ten czas właśnie nadszedł.

Nie mogę jeszcze tak naprawdę zbyt dużo na ten temat powiedzieć, bo muszę chronić swoją rodzinę. Niemniej jednak mogę tylko przyznać, że jestem ofiarą przemocy domowej i piszę książkę o swoim życiu, żeby świat w końcu poznał moją historię. Bo mówię głośno i otwarcie o tym do czego często ludzie się wstydzą nawet przyznać.

A póki co musiałam uciec ze swojego mieszkania gdzie mieszkałam od ponad 12 lat i nie mam nawet teraz swobodnego dostępu do większości swoich ubrań, więc nie wiem jak będzie teraz wyglądała modowa/ciuchowa odsłona tego bloga. Bo zdjęcia z tego posta zostały zrobione pod koniec sierpnia, zanim to wszystko się wydarzyło. A te sesje wiele dla mnie znaczą i pomagają mi w walce z depresją na którą cierpię od ostatnich 10 lat. No zobaczymy.

W każdym razie, wiem, że wszystko się ułoży. Nie umiem tego wyjaśnić ale, mimo obecnej tragicznej sytuacji, wszystko dzieje się tak jak ma się dziać... jakby tak właśnie miało być.
















Jacket - Mango | Pants - vinted.pl | Shoes - czasnabuty.pl
Bag - Nerola - torby hand made | Earrings - Allegro


Thursday, September 01, 2016

#97 Purple


It's September 1st today and like every year I'm really happy that I don't need to go to school anymore ;) I was supposed to publish this post some time ago, but I've been busy with other stuff.

I also had this breakdown lately but it's all better now. I mean I'm fine ;) I've got the support I need so. The thing is that I have some plans for the next year and it's stressing me out, a lot of changes are coming, so it's not easy but I'm trying to think positive which is quite difficult when you're battling depression.
Especially when there's someone in your family who has a problem with trees in the woods and sand on the beach and who's really mentally disturbed at the same time. I mean some people should never have kids or get married because they're just destroying others with their delusions.

But everything has to stop eventually. My patience and the hell I'm still going through, it's all coming to an end. Even though freedom has its price I still want to be free from all that bullshit I have to face. 

And my life will finally change :) And as for my today's post, purple is my favorite color ;)



Dzisiaj pierwszy września i jak co roku jestem przeszczęśliwa, że już nie muszę chodzić do szkoły ;) Miałam opublikować tego posta jakiś czas temu ale byłam zajęta innymi sprawami.

Miałam też ostatnio małe załamanie ale już jest lepiej. Jest ok ;) Mam wsparcie, którego mi potrzeba. Bo rozchodzi o to, że mam trochę planów na przyszły rok i się tym stresuję, nadchodzi sporo zmian więc nie jest łatwo ale staram się myśleć pozytywnie co jest nieco utrudnione kiedy zmagasz się z depresją.
Szczególnie jeśli w Twojej rodzinie jest ktoś komu przeszkadzają drzewa w lesie i piach na plaży i kto jednocześnie cierpi na poważne zaburzenia psychiczne. Po prostu niektórzy ludzie nigdy nie powinni mieć dzieci ani się żenić/wychodzić za mąż, bo tylko niszczą innych swoimi urojeniami.

Ale wszystko kiedyś ma swój kres. Moja cierpliwość i piekło przez które przechodzę powoli się kończą. I mimo, że wolność ma swoją cenę to wciąż pragnę być wolna od tego całego gówna, któremu muszę stawiać czoła.

I moje życie w końcu się odmieni :) I co do mojego dzisiejszego posta, fioletowy to mój ulubiony kolor ;)



I like the tips of my dreads just shimmering in the sun ;)

Podoba mi się jak końcówki moich dredów tutaj błyszczą w słońcu ;)





Owl bag of treasures ;)

Sowi worek skarbów ;)




The cookie boxes :D

Pudełka w kształcie ciasteczek :D


My custom made sweatshirt with the logo of my fiance's baseball team :) 

Moja bluza z logo baseball'owej drużyny mojego narzeczonego, robiona na zamówienie  :)








And my beautiful Wrocław in the background <3

I mój piękny Wrocław w tle <3

Tuesday, August 09, 2016

#96


Dungarees this time ;) And what's actually quite surprising for me is that I feel a lot better than I have recently. I mean without my antidepressants. I'm not sad or anything, I have lots of energy and it feels really good! But I don't want to get too excited yet, I'm still in therapy and keep working on myself (if I only worked out at the same time it would be great ;)).

What more can I say? There are some stupid trolls* that come across every little once in a while but I do away with them fast, especially those who want to be my "friends" for their own benefits - over my dead body ;) Because I'm very careful when it comes to letting people into my life and there are only a few that I actually have let in. It's my fiance, my mom and like 3 other people, that's it. These are the people who I know I can trust and always lean on and who've been there for me for years and who have never let me down! And I'm really grateful for them :)

And I truly hate people who only want to take advantage of me and who think they will somehow manage to cheat or lie to me, I'm just highly allergic to all that bullshit. And people who want to do me wrong are nothing to me. But lucky for me I always get rid of trash like that from my life sooner or later. And the best thing is that they can never make it to bring me down in any way possible, no matter how hard they keep trying because I've already been that way before :) But it's always fun to watch them so desperately try when they've no idea who they're up against ;)

*Troll - an extremely conceited hypocrite.



Tym razem ogrodniczki ;) I co mnie tak naprawdę dziwi to to, że czuję się o wiele lepiej niż ostatnio. Bez antydepresantów znaczy się. Nie jestem smutna ani nic, mam dużo energii i jest naprawdę dobrze! Ale nie chcę się jeszcze nie wiadomo jak z tego cieszyć, wciąż uczęszczam na terapię i pracuję nad sobą (gdybym tylko jednocześnie też zaczęła ćwiczyć to byłoby super ;)).

Cóż więcej mogę dodać? Napatoczy się od czasu do czasu jakiś głupi trol* ale szybko się z takowymi rozprawiam, szczególnie tymi, którzy chcą być moimi "przyjaciółmi" dla swoich własnych korzyści - po moim trupie ;) Jako, że bardzo ostrożnie dobieram sobie ludzi, których wpuszczam do swojego życia i tylko kilku z nich się to udało. Chodzi mi o mojego narzeczonego, moją mamę i jeszcze jakieś 3 osoby, to wszystko. Są to ludzie, którym wiem, że mogę ufać i na których zawsze mogę polegać oraz którzy to są przy mnie od lat i nigdy mnie nie zawiedli! I jestem za nich bardzo wdzięczna :)

A szczerze nienawidzę ludzi, którzy chcą mnie tylko wykorzystać i którzy myślą, że uda im się w jakiś sposób mnie oszukać czy zwieść, mam silną alergię na cały ten szajs. A ludzie którzy chcą dla mnie źle są dla mnie nikim. Ale wcześniej czy później i na całe szczęście, zawsze pozbywam się takich śmieci ze swojego życia. I najlepsze jest to, że nie są oni w stanie mi w żaden możliwy sposób mi dokopać, nie ważne jak bardzo by się starali, bo już nie takich troli w życiu przerabiałam :) Ale zawsze mam niezły ubaw obserwując ich żałosne starania kiedy tak naprawdę nie mają pojęcia z kim zadarli ;)

*Trol - hipokryta, który wyżej sra niż dupę ma.















Dungarees - SH | Top - Bershka | Bag - Nerola - torby hand made 
Shoes - Allegro | Necklace - topsilver.pl



Tuesday, July 19, 2016

#95


It's been almost 2 months since I went off my antidepressants and I continue fighting. And it's hard because I can see that when I was on meds I didn't care that much about a lot of things, e.g. how I look because I look the same way as I did when I was still on medication but now I see myself in a "bad" way, I mean my little insecurities became more of an issue and that's one of the things I'm trying so hard to fight. I try to change the way I think about myself, to think more positive and explain to myself that it's just "without meds thinking" and I'm also trying to do what I can to better myself at the same time, like I purchased these really good skin care stuff and I also try to get my lazy ass to work out but I'm still not quite successful in that ;)

But the thing is to keep on trying, no matter what. And it's pretty obvious for most of people but not for me. And it's because I was raised to believe that I was good for nothing and that I'm never going to succeed in anything. And if you hear it everyday as a child you finally start to believe it. Especially if you fail at something and it's like the end of the world. And now, as an adult I'm learning not to break down but to search for other solutions to solve my problems and issues, something that I should have been taught at home. But my home was dysfunctional and it still hurts after all these years. And even though I don't care what strangers say about me, unfortunately I still do care what my family says.
But there is still hope and I'll do anything I can to get better although it's a long and painful process but I know I AM going to succeed and no one will tell me otherwise :)



Mija już prawie 2 miesiące odkąd odstawiłam antydepresanty i walka wciąż trwa. A jest cięzko, bo widzę, że na lekach aż tak bardzo nie przejmowałam się wieloma rzeczami np. tym jak wyglądam, bo wyglądam przecież tak samo jak wtedy gdy brałam tabletki ale teraz postrzegam siebie w "gorszy" sposób, tzn. moje małe kompleksy stanowią większy problem i jest to jedna z tych rzeczy, które usilnie staram się zwalczyć. Staram się zmienić sposób myślenia o sobie samej, myśleć bardziej pozytywnie i tłumaczyć sobie, że to tylko "myślenie bez leków" a także staram się robić co mogę by jednocześnie zmienić się na lepsze i np. kupiłam naprawdę dobre kremy do pielęgnacji twarzy i do tego staram się zmusić swoje leniwe dupsko do ćwiczeń co mi się nadal nie bardzo udaje ;)

Ale chodzi o to by próbować, bez względu na wszystko. I to wydaje się być dla większości ludzi czymś oczywistym ale dla mnie to takie nie jest. A to dlatego, że byłam wychowywana w przekonaniu, że do niczego się nie nadaję i że niczego w życiu nie osiągnę. I jeśli słyszysz to codziennie będąc dzieckiem to w końcu zaczynasz w to wierzyć. Szczególnie jeśli coś Ci nie wychodzi i jest to dla Ciebie jak koniec świata. I teraz, jako osoba dorosła, uczę się tego by się nie załamywać a szukać nowych rozwiązań by ogarnąć swoje problemy i zmartwienia, coś czego powinni mnie nauczyć w domu. Ale że dorastałam w domu dyskunkcyjnym to to nadal boli po tych wszystkich latach. I mimo, że nie obchodzi mnie co mówią o mnie obcy ludzie to niestety jednak nadal przejmuję się tym co mówi o mnie moja rodzina.
Ale wciąż jest nadzieja i zrobię co w mojej mocy by było lepiej, chociaż to długi i bolesny proces ale wiem, że mi się UDA i nikt mi nie wmówi, że będzie inaczej :)



And these are the backstage photos from my last photo shoot ;)

A to są zdjęcia zza kulis mojej ostatniej sesji ;)







And this eco bag is one of the rewards I won in a Wrocław University of Technology photo contest for posting a picture taken on their brand new boulevard where my last photo shoot took place, and the photos from that shoot open this post ;)

Ta torba ekologiczna to jedna z nagórd, które wygrałam w konkursie fotograficznym Politechniki Wrocławskie za udostępnienie zdjęcia zrobionego na ich nowym bulwarze gdzie miałam ostatnią sesję i zdjęcia z której są na początku tego posta ;)


A tutaj już foto spacer, bardzo udany zresztą ;)

And the photo walk, a successful one ;)









A dwarf at the worsted shop window, and that only proves that dwarfs in Wrocław are everywhere! :D And I really want to knit a sweater one day :) I guess imgettingold.com :P

Krasnal na wystawie sklepu z włóczkami, co tylko udowadnia, że we Wrocławiu krasnale są wszędzie! :D A ja tak bardzo bym chciała zrobić sobie kiedyś sweter na drutach :) Chyba siestarzeje.pl :P



Spiders can always be photographed even though I fear them like hell ;)

Pajączki zawsze można sfocić, mimo że się zajebiście ich boję ;)


And of course the 'purple' sky - the reason why I love this color so much! :)

I oczywiście 'fioletowe' niebo - dlatego tak bardzo kocham ten kolor! :)


Follow My Blog With Bloglovin

Follow on Bloglovin

Hype On Lookbook.nu