Thursday, December 31, 2020
#141 On our own :)


We live on our own now ;) It's an apartment of my husband's grandparents who passed away some time ago and the apartment was rented ever since. We renovated two rooms so far but I'll show you the before and after pics of our living room for now ;) It's perfect! Just the way that I imagined it :D Well, the neighborhood that we live in is so beautiful I just fell in love with it right away. One time when I was coming home from the grocery store near here I was like: "this is exactly what I imagined living in Wrocław like". Oh my God, I'm so happy you have no idea you guys! I can't even describe it! I have tears in my eyes when I think about it. I'm also so happy that we can always count on my hubby's family: his mom, his siblings, his cousins and also the family on my mom's side. They're such wonderful people :)

We have the rest of the apartment to renovate but for now we are in no rush, we just enjoy ourselves as much as we can :) And I'm doing the things that I planned to do for years, therefore I'm also starting with this new passion next year but for now I'll keep it a secret :P 

What more can I say? I feel so incredibly alive living in my own country in my beautiful city, seeing my friends, enjoying the restaurant food, even though due to the current situation we order take out. I'm so happy to be able to speak Polish, even in a grocery store, gosh I love it! :D And I am able to order stuff online and have them in like two days instead of a few weeks or months (when we were going to Poland) and I don't need to make cosmetic or food supplies anymore ;) Although it was hard and sometimes still is difficult to get used to the fact that I don't need to buy stuff in advance ;)

But I was also stressed out with moving this time because it was our 12th move in the last 4 years. It was so hard for me to leave my mom alone in Germany when we came for the rest of our stuff last month :( It was also hard for me packing all of our stuff again, taking all the boxes from my mother-in-law's house. Not that I didn't want to move but it's just too much, moving so many times. So I just needed a break from social media and wasn't so active here or on my fb or ig account. Because we had A LOT to do and I needed to rest after all this renovating, cleaning and moving. But I'm back now :D

And now I enjoy everyday as much as I can :)

 


Jesteśmy już na swoim ;) To jest mieszkanie po dziadkach mojego męża, którzy zmarli jakiś czas temu a mieszkanie od tamtej pory było wynajmowane. Odnowiliśmy na razie 2 pokoje i póki co pokażę Wam zdjęcia przed i po naszego salonu ;) Jest idealny! Dokładnie taki jakim go sobie wyobrażałam :D No cóż, okolica w której mieszkamy jest tak piękna, że od razu się w niej zakochałam. Pewnego razu jak wracałam do domu z osiedlowego sklepu to pomyślałam sobie: "właśnie tak wyobrażałam sobie mieszkanie we Wrocławiu". Jezus Maria, jestem tak niesamowicie szczęśliwa! Nie umiem nawet tego opisać! Mam łzy w oczach kiedy o tym sobie pomyślę. Jestem także szczęśliwa, że zawsze możemy liczyć na pomoc rodziny mojego męża: jego mamy, rodzeństwa, kuzynostwa a także rodziny ze strony mojej mamy. To tacy cudowni ludzie :)

Musimy jeszcze wyremontować resztę mieszkania ale na razie nam się nie spieszy, cieszymy się teraz sobą na tyle na ile się da :) A ja robię rzeczy, które planowałam zrobić już od lat, dlatego też zaczynam od nowego roku z kolejną pasją ale na razie to moja mała tajemnica :P

Cóż więcej mogę dodać? Po prostu czuję, że żyję mieszkając w swoim własnym kraju, w moim pięknym mieście, spotykając się ze znajomymi, zajadając się jedzeniem z restauracji, chociaż ze względu na obecną sytuację zamawiamy na wynos. Jestem szczęśliwa, że mogę mówić po polsku, nawet w spożywczaku, uwielbiam to! :D I mogę sobie zamawiać rzeczy z neta i mieć je po dwóch dniach zamiast po kilku tygodniach lub miesiącach (kiedy zjeżdżaliśmy do Polski) i nie muszę już robić kosmetycznych lub spożywczych zapasów ;) Chociaż było ciężko i czasami nadal jest mi trudno przyzwyczaić się do tego, że nie muszę kupować na zapas ;)

Ale stresowałam się też tą przpeorwadzką, bo się przeprowadzaliśmy po raz 12ty w ciągu ostatnich 4 lat. Było mi niezwykle trudno zostawić moją mamę samą w Niemczech kiedy przyjechaliśmy po resztę rzeczy w zeszłym miesiącu :( Było mi także ciężko znowu wszystko pakować, zabierać wszystkie pudła z domu mojej teściowej. Nie chodzi o to, że nie chciałam się przeprowadzić ale to naprawdę zbyt wiele dla mnie by przeprowadzać się tyle razy. Więc potrzebowałam przerwy od social mediów i nie byłam tak aktywna ani tutaj ani na moich kontach na fb i ig. Bo mieliśmy MNÓSTWO do roboty i potrzebowałam trochę odpoczynku po tym całym remoncie, sprzątaniu i przeprowadzaniu się. Ale już jestem z powrotem :D


I teraz cieszę się każdym dniem tak bardzo jak tylko można :)





My "command center" in the background that is my favorite spot in the apartment ;) A place where I lay and crochet or knit and watch netflix :P

Moje "centrum dowodzenia" w tle czyli moje ulubione miejsce w mieszkaniu ;) Miejsce gdzie się rozwalam i szydełkuję albo robię na drutach i oglądam netflixa :P


I got my hair, my eyebrows and my teeth done that is the stuff that I wanted to do for years now ;) My front teeth were different colors. You could never see it because I used photoshop but I don't need to do that anymore. But it was a little weird not having a tooth for a week before I got it replaced :P

By the way I need to recommend my hubby's cousin and her beauty salon near Wrocław where I got my hair and my eyebrows done. I got my eyebrows done by Iga for the second time now and I am really satisfied with her job :)

 
 

Ogarnęłam włosy, brwi i zęby czyli zrobiłam to co planowałam już zrobić od lat ;) Moje przednie zęby różniły się kolorem. Nigdy tego nie widzieliście, bo używałam photoshopa ale już nie muszę tego robić. Ale trochę dziwnie było chodzić przez tydzień bez zęba zanim wstawiłam sobie nowego :P

Przy okazji to muszę polecić tutaj salon urody kuzynki mojego męża niedaleko Wrocławia gdzie robiłam włosy i brwi. Brwi robiłam u Igi już po raz drugi i jestem naprawdę zadowolona z jej pracy :)



And this is our living room. There was a lot of work with it but my husband's brother helped him renovating in the beginning and then my hubby's done all by himself. He assembled all the furniture and everything. I love how he can do it all in the apartment :)

A to już nasz salon. Było przy tym mnóstwo pracy ale brat mojego męża pomagał mu na początku remontu a potem mój mąż już robił wszystko sam. Sam złożył meble, wszystko ogarnął. Uwielbiam to ile on potrafi zrobić w mieszkaniu :)








I absolutely adore these shelves! And of course I used some Christmas ornaments we got in Germany here. You can see how it looked like in our previous apartment in this post :)

Ubóstwiam te półki! Oczywiście wykorzystałam tutaj ozdoby świąteczne, które kupiliśmy w Niemczech. Tutaj możecie zobaczyć jak to wyglądało w naszym poprzednim mieszkaniu :)


And this is a crochet shawl that I've done for my sister :) In her favorite colors ;)

A to jest szydełkowa chusta, którą zrobiłam dla mojej siostry :) W jej ulubionych kolorach ;)


And this is a new crochet shawl that I just started a few days ago ;)

A to jest moja nowa szydełkowa chusta, którą zaczęłam kilka dni temu ;)


Geez it felt weird being finally able to unpack my knitting and crochet stuff in a case ;) I used to have them in a few bags due to going back and forth all the time. I bought 3 cases like this. 1st one for my knitting stuff, 2nd for make-up cosmetics and the 3rd for the stuff for my brand new passion :P

Dziwnie było móc w końcu rozpakować moje dziewiarskie fanty do kuferka ;) Miałam je tak to zawsze w kilku torbach ze względu na jeżdżenie w tę i z powrotem. Kupiłam 3 takie kuferki. Pierwszy na dziewiarskie fanty, drugi na kosmetyki do makijażu i trzeci na rzeczy do mojej nowej pasji :P


And my dream of the last few years, when we were living in hotels, finally came true! :D I baked (ok, with a little help of my husband :P) a Christmas cookies! They were so delicious that I'm going to bake them again tonight :)

I moje marzenie z ostatnich lat, kiedy tułaliśmy się po hotelach pracowniczych, w końcu się ziściło! :D Upiekłam (no dobra z małą pomocą męża :P) pierniczki na święta! Były tak pyszne, że dzisiaj je też upiekę :)


And I'm as happy as this cookie :) Therefore I wish you a happy new year! :)

I jestem tak szczęśliwa jak ten pierniczek :) Zatem życzę Wam szczęśliwego nowego roku! :)



Saturday, October 31, 2020
#140 There's no place like home :)


I don't know where to begin to be honest ;) I am so happy we're back! And I was so happy at this photo shoot :D Well, it was on that day when our government decided to fuck with Polish women but it makes me so sick that I don't even want to talk about it here. I had my pics taken before I even found out about that whole situation.

But let's go back to the photos :) It was my 1st photo shoot after going back and the day was so incredibly beautiful! I never thought I would actually go back to fashion blogging so ;) I'm happy to be back home in my own country. I mean we could stay in Germany and try to look for another job but that would only extend my misery there. And there is a HUGE difference when I compare living in Germany and living in Poland. And I'm not talking about the political situation here or anything, just my feelings. In Germany (and in the Netherlands) I was only waiting till we go to Poland again. How long could I possibly live like that? I mean, I'm turning 35 next month and I felt like life was slipping through my fingers and I was just stuck somewhere I never wanted to be at.

And here? I feel alive every single day! We don't have this beautiful apartment here but it's just so much better. I only miss my mom and spending time with her watching shows and stuff. 

This photo shoot took place in a park where I jog. There is also a huge difference between running there in Germany in the woods and running here in a park. This park is so beautiful and it's in my city! I just can't explain how amazing it feels to be working out here, hearing my own language when I pass people by :) 

I also couldn't imagine myself having a kid abroad. My child going to a foreign kindergarten and school... :/ I have so many beautiful memories with my mom when she was picking me up from a kindergarten and we would walk home through the park or us going to her friends where I would play with their kids for hours. We went to my hometown again after we went back and we visited more of the my places and I was so sentimental comparing them to the old photos and seeing how they've changed. I want my kid to have memories like that. I'm not saying he or she wouldn't have them in Germany but I wouldn't be happy there and I know my child would feel my lack of happiness. But that's no more ;) 

Ok, but let's talk about my outfit now :P My mom found this cardigan in a second hand store and it cost 5 PLN (a little more than 1 dollar) ;) And it's a high quality woolen cardigan! And, of course, I made this crochet shawl ;) I showed it here a couple of times but I'm not a fast crocheter so it took me some time to finally finish it but I made it in the end :P It's made of 100% merino wool that I purchased in Amsterdam like 2 years ago.

I wasn't supposed to buy any new shoes but my old ones got so bad (I wore them for, like 8 or 9 years!) that I had to get the new ones! They're really comfy and I needed shoes for long walks in the city, because I just love walking :) And these are the winter shoes because I also ordered the spring sneakers ;)

The weather on that day when we were shooting was so amazing! It was so warm and I missed our golden Polish autumn! As I said above, I'm very sentimental so enjoying this autumn time (and every other time! :D) in Poland is so important to me. This post is not going to end, is it? ;) I'm considering going back to vlogging now that I have a high quality equipment so I could talk for hours :P Just like I did at this photo shoot, I just couldn't shut up when I was talking with my photographer! I can't believe that we actually took some photos when I managed to shut my mouth for a few seconds haha :P That's what living abroad with no friends whatsoever does to you when you're a very sociable person ;)




Tak szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć ;) Jestem taka szczęśliwa, że wróciliśmy! I byłam niezwykle szczęśliwa przy okazji tej sesji :D No cóż, miała ona miejsce w tym samym dniu w którym rząd postanowił zadrzeć z polskimi kobietami ale już do tego stopnia rzygam tą całą sytuacją, że nie chce mi się tutaj o tym pisać. Te zdjęcia były zrobione zanim się o tym wszystkim dowiedziałam.

Ale wróćmy do fotek :) To była moja pierwsza sesja po powrocie i ten dzień był po prostu przepiękny! Nigdy nie myślałam, że wrócę do blogowania modowego ;) Cieszę się, że jestem znów w domu, w moim rodzinnym kraju. Niby mogliśmy zostać w Niemczech i szukać innej pracy ale to by tylko wydłużyło moją niedolę tam. I jest OGROMNA różnica kiedy porównuję sobie życie w Niemczech do życia w Polsce. I nie mam tutaj na myśli bynajmniej sytuacji politycznej czy coś, chodzi po prostu o moje odczucia. W Niemczech (i w Holandii) tylko czekałam aż znow pojedziemy do Polski. Ile bym jeszcze tak wytrzymała? W sensie, za miesiąc kończę 35 lat i czułam jak życie przecieka mi przez palce a ja utknęłam tam gdzie nigdy nie chciałam być.

A tutaj? Każdego, pojedynczego dnia czuję, że żyję! Nie mamy tutaj tego pięknego mieszkania ale jest o wiele lepiej. Tęsknię tylko za mamą i spędzaniem z nią czasu na oglądaniu seriali i takich tam.

Tą sesję zrobiliśmy w parku gdzie biegam. Jest także ogromna różnica pomiędzy bieganiem w Niemczech w lesie a bieganiem tutaj po parku. Ten park jest przepiękny i jest w moim mieście! No nie umiem tak po prostu wyjaśnić jakie to cudowne uczucie tutaj ćwiczyć, słysząc swój własny język kiedy mijam ludzi :)

Nie mogłam sobie także wyobrazić tego, że mam za granicą dziecko. Że chodziłoby do zagranicznego przedszkola i szkoły... :/ Ja mam tyle pięknych wspomnień z mamą kiedy odbierała mnie z przedszkola i szłyśmy do domu przez park albo szłyśmy do jej znajomych gdzie godzinami bawiłam się z ich dziećmi. Po naszym powrocie pojechaliśmy jeszcze raz do mojego rodzinnego miasta i odwiedziliśmy więcej moich miejsc i ze wzruszeniem porównywałam je do starych zdjęć i zobaczyłam jak bardzo się zmieniły. Chciałabym, żeby i moje dziecko miało takie wspomnienia. Nie mowię, że ono nie miałoby takich wspomnień w Niemczech ale ja nie byłabym tam szczęśliwa i wiem, że moje dziecko by to odczuło. Ale to już nieaktualne ;)

No dobra ale przejdźmy teraz do mojej stylizacji :P Moja mama znalazła ten sweter w lumpie i kosztował on 5 zeta ;) A jest to wysokiej jakości wełniany sweter! A tą szydełkową chustę to ja sama oczywiście robiłam ;) Pokazywałam ją tutaj kilka razy ale że nie szydełkuję szybko to trochę czasu mi zajęło skończenie jej ale w końcu się udało :P Robiłam ją ze 100% wełny z merynosów, którą kupiłam w Amsterdamie jakieś 2 lata temu.

Miałam już nie kupować butów ale moje stare już się do niczego nie nadają (nosiłam je jakieś 8 albo 9 lat!), więc musiałam sprawić sobie nowe. Są mega wygodne a potrzebowałam butów na długie spacery w mieście, bo uwielbiam łazić :) I są to buty zimowe, bo zamówiłam też wiosenne sportowe buty ;)

Pogoda tego dnia kiedy fociliśmy była przecudowna! Było tak fajnie, ciepło a ja tęskniłam za naszą złotą, polską jesienią! Tak jak wspominałam wyżej, mam bardzo sentymentalne podejście, więc radość z tego jesiennego czasu (i każdego innego! :D) w Polsce jest dla mnie bardzo ważna. Ten post się chyba nigdy nie skończy, prawda? ;) Rozważam powrót do vloggowania teraz gdy mam wysokiej jakości sprzęt, żebym mogła godzinami gadać :P Tak jak i w trakcie tej sesji, po prostu nie mogłam się zamknąć kiedy rozmawiałam z fotografem! Nie mogę uwierzyć, że udało nam się zrobić tych kilka zdjęć podczas gdy zamykałam twarz na kilka sekund, hehe :P To właśnie robi z Tobą życie za granicą gdzie nie masz żadnych znajomych a jesteś bardzo towarzyską osobą ;)




















Cardigan: SH (Monnari) | Leggings - Primark | Purse - New Yorker 
Crochet Shawl - DIY :) | Shoes - Adidas | Socks - marilyn.pl  
Piercings - Allegro



Monday, October 05, 2020
#139 We're going home!!! :D

Writing the title of this post I had tears in my eyes. Yes, after 3 years and a little over 4 months abroad we're going home! Finally! I can't even describe how happy I am, I just can't! On the other hand, I'm afraid. I'm afraid if I'm going to find a full time job. I am terrified to be honest. And that's the only thing that I'm actually scared of. Because that was the reason for us leaving in the first place. But luckily, for now, I'm going back to my part-time job and my husband goes back to his old position :)

And now, from the very beginning. A few months ago we decided that we'd stay here for, like, 2 or 2,5 years tops. Because we couldn't take Germany anymore. Don't get me wrong, it's a beautiful country and all but I've already gave you the reasons why we'd like to go home here. And when we went for vacation in August we already knew we'd go back by the end of the year or in spring because Adam went to the set of this TV show called "First Love" where we met and where he used to work and his colleagues were constantly asking him when he's coming back ;) And then we went back abroad and worked for, like, 1 day a week and we got fired eventually because there was not enough work due to this coronavirus shit. 

We also had problems with our insurance company, way too much paperwork, tons of e-mails and phone calls and we were sick and tired of it. And at the same time we knew that everyone wants Adam back at his old job. This job we just had got all fucked up and we didn't like it anyway. Even my mother-in-law told us to go back home, that we can always stay with her. And I also kept feeling worse and worse here. I was still trying to have a positive approach and focus on my goals and passions but it was just getting harder because living in a small town is really killing me.

But I'm also sad because we're leaving my mom :( I'm gonna miss her so bad! But she's gonna be back in Poland sooner or later and she's gonna live with us in an apartment that we're going to buy and she's often in Poland, so...

This whole emigration thing has taught me that nowhere is really perfect and it doesn't even make any sense to expect it. I mean, with every single move I hoped for the better and it never really was. There was always something wrong. We had this great job in the Netherlands but we didn't have a good place to live. And in Germany? We have a great apartment but jobs here just suck. I have nothing against a physical job, I even prefer a physical job because I like moving around a lot but the jobs here with uniforms, way too high norms that prevent you from getting to know people at work were just unacceptable. And also living in a small town.... 

Of course, difficulties are to be overcome but if you keep fighting obstacles on the way in a place that you don't belong even in a bit, then it becomes a disaster. At least for me anyway. There was always something missing. I missed nature in the Netherlands and here I miss a big city. And Wrocław is a big city with a lot of parks and green spaces :)

And I want to cry the tears of joy again. We're going home! We really are! It's like I still can't believe it sometimes but this week we're gonna be in Wrocław, for good! :D There are a lot of things that I don't like about my country as well, but as I said above, nowhere is perfect. Everywhere there's gonna be something wrong. But if you're in the right place for yourself and with the right people then you can fight it all :) And we're going to live in our beautiful city again! God, I've missed it so, so much! Whenever I'm gonna need something I'll just go to a store and get it, I mean all the Polish products no matter if it's food or cosmetics, now it's gonna be within my reach. All the anniversaries, birthdays, holidays and all of the other occasions, we're gonna be able to go to our favorite restaurants in Wrocław. We'll go to Polish mountains or to the sea, even just for a weekend because we're now saving intensively for our own place. We'll be able to go and visit my grandma in my mom's home town more often! :D Oh my God, when I think about it all it's just amazing! :)

Ok, I think I should stop right here and just continue packing because otherwise this post is never going to end ;)

Let me just present you my crochet bags from my wonderful Wrocław again ;) 




Pisząc tytuł tego posta miałam łzy w oczach. Tak, po 3 latach i nieco ponad 4 miesiącach za granicą wracamy do domu! Nareszcie! Nie umiem opisać tego jak bardzo jestem szczęśliwa, po prostu nie umiem! Z drugiej jednak strony się boję. Boję się tego czy znajdę stałą pracę. Jestem przerażona tak szczerze mówiąc. I właściwie tylko tego się obawiam. Bo to właśnie był powód dla którego wyjechaliśmy. Na szczęście jednak wracam, na chwilę obecną, do swojej dorywczej pracy a mój mąż wraca na swoje stare stanowisko :)

A teraz od początku. Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy, że zostaniemy tutaj jeszcze ze 2, maks. 2,5 roku. Bo już mieliśmy dosyć Niemiec. Nie zrozumcie mnie źle, to jest piękny kraj ale podałam Wam już powody dla których chciałabym wracać do domu tutaj. I kiedy pojechaliśmy teraz na urlop w sierpniu to już wiedzieliśmy, że wracamy pod koniec roku albo na wiosnę bo Adam poszedł na plan serialu "Pierwsza Miłość" gdzie się poznaliśmy i gdzie pracował a jego koledzy ciągle pytali go o to kiedy wraca ;) Potem wróciliśmy za granicę i pracowaliśmy tak 1 dzień w tygodniu i w końcu rozwiązali z nami umowę, bo nie ma wystarczająco dużo pracy przez tego całego koronawirusa. 

Mieliśmy też problem z naszą firmą ubezpieczeniową, o wiele za dużo papierologii, tony maili oraz telefonów i mieliśmy już tego dosyć. Jednocześnie wiedzieliśmy, że wszyscy chcą Adama z powrotem w jego starej pracy. Ta praca co mieliśmy się całkiem zesrała a i tak jej nie lubiliśmy. Nawet moja teściowa powiedziała, żebyśmy wracali, że zawsze możemy się u niej zatrzymać. A ja także już czułam się tutaj tylko coraz gorzej. Starałam się mieć pozytywne nastawienie i skupić się na swoich celach i pasjach ale było już coraz trudniej, bo życie w małym mieście po prostu mnie dobija.

Ta cała emigracja nauczyła mnie, że nigdzie tak naprawdę nie jest idealnie i nie ma nawet co tego oczekiwać. Mam na myśli to, że z każdą przeprowadzką miałam nadzieję na coś lepszego i zawsze gówno z tego wychodziło. Zawsze coś było nie tak. Mieliśmy super pracę w Holandii ale nie mieliśmy dobrego miejsca zamieszkania. A w Niemczech? Mamy super mieszkanie ale prace tutaj są po prostu do dupy. Nie mam nic do fizycznej pracy, wręcz wolę taką pracę bo lubię się dużo ruszać ale prace tutaj z uniformami, o wiele za wysokimi normami przez które nawet nie masz możliwości poznania ludzi w pracy są po prostu nie do przyjęcia. A także mieszkanie na zadupiu....

Oczywiście, trudności są po to by je pokonywać ale jeśli wciąż pokonujesz przeszkody po drodze w miejscu w którym nie chcesz ani trochę być to robi się z tego tragedia. Przynajmniej dla mnie. Zawsze czegoś mi brakowało. Brakowało mi natury w Holandii a tutaj brakuje mi wielkiego miasta. A Wrocław jest wielkim miastem z dużą ilością parków i zieleni :)

A mi się znów chce płakać ze szczęścia. Wracamy do domu! Naprawdę! Wciąż czasami nie mogę w to uwierzyć ale w tym tygodniu jedziemy do Wrocławia już na stałe! :D W Polsce też nie podoba mi się wiele rzeczy ale, tak jak już wspominałam wyżej, nigdzie nie jest idealnie. Wszędzie będzie coś nie tak. Ale jeśli jesteś we właściwym miejscu z właściwymi ludźmi to jesteś w stanie pokonać wszystko :) I znów będziemy mieszkać w naszym pięknym mieście! O Boże, tak bardzo, bardzo za nim tęskniłam! Kiedykolwiek będę coś potrzebować to po prostu pójdę do sklepu i sobie to kupię, mam na myśli polskie produkty, nie ważne czy kosmetyk czy jedzenie, teraz to wszystko będzie w zasięgu ręki. Wszystkie rocznice, urodziny, święta i wszystkie inne okazje, po prostu będziemy mogli pójść do naszych ulubionych restauracji we Wrocku. Pojedziemy w polskie góry czy nad morze, nawet jeśli tylko na weekend, bo teraz intensywnie zbieramy na mieszkanie. Będziemy mogli pojechać do mojej babci ze strony mamy o wiele częściej! :D Jezu, kiedy o tym wszystkim pomyślę, to takie niesamowite! :) 

No dobra, myślę, że powinnam już zakończyć pisanie i wrócić do pakowania się, bo inaczej ten post nigdy się nie skończy ;)

Pozwólcie jednak, że pokażę Wam moje szydełkowe torby, znów z mojego pięknego Wrocławia ;)





















Top - SH | Skirt & Earrings - Allegro | Necklace - Mokka Art
Espadrilles - hers.pl | Crochet bags - DIY :)