Saturday, October 31, 2020
#140 There's no place like home :)


I don't know where to begin to be honest ;) I am so happy we're back! And I was so happy at this photo shoot :D Well, it was on that day when our government decided to fuck with Polish women but it makes me so sick that I don't even want to talk about it here. I had my pics taken before I even found out about that whole situation.

But let's go back to the photos :) It was my 1st photo shoot after going back and the day was so incredibly beautiful! I never thought I would actually go back to fashion blogging so ;) I'm happy to be back home in my own country. I mean we could stay in Germany and try to look for another job but that would only extend my misery there. And there is a HUGE difference when I compare living in Germany and living in Poland. And I'm not talking about the political situation here or anything, just my feelings. In Germany (and in the Netherlands) I was only waiting till we go to Poland again. How long could I possibly live like that? I mean, I'm turning 35 next month and I felt like life was slipping through my fingers and I was just stuck somewhere I never wanted to be at.

And here? I feel alive every single day! We don't have this beautiful apartment here but it's just so much better. I only miss my mom and spending time with her watching shows and stuff. 

This photo shoot took place in a park where I jog. There is also a huge difference between running there in Germany in the woods and running here in a park. This park is so beautiful and it's in my city! I just can't explain how amazing it feels to be working out here, hearing my own language when I pass people by :) 

I also couldn't imagine myself having a kid abroad. My child going to a foreign kindergarten and school... :/ I have so many beautiful memories with my mom when she was picking me up from a kindergarten and we would walk home through the park or us going to her friends where I would play with their kids for hours. We went to my hometown again after we went back and we visited more of the my places and I was so sentimental comparing them to the old photos and seeing how they've changed. I want my kid to have memories like that. I'm not saying he or she wouldn't have them in Germany but I wouldn't be happy there and I know my child would feel my lack of happiness. But that's no more ;) 

Ok, but let's talk about my outfit now :P My mom found this cardigan in a second hand store and it cost 5 PLN (a little more than 1 dollar) ;) And it's a high quality woolen cardigan! And, of course, I made this crochet shawl ;) I showed it here a couple of times but I'm not a fast crocheter so it took me some time to finally finish it but I made it in the end :P It's made of 100% merino wool that I purchased in Amsterdam like 2 years ago.

I wasn't supposed to buy any new shoes but my old ones got so bad (I wore them for, like 8 or 9 years!) that I had to get the new ones! They're really comfy and I needed shoes for long walks in the city, because I just love walking :) And these are the winter shoes because I also ordered the spring sneakers ;)

The weather on that day when we were shooting was so amazing! It was so warm and I missed our golden Polish autumn! As I said above, I'm very sentimental so enjoying this autumn time (and every other time! :D) in Poland is so important to me. This post is not going to end, is it? ;) I'm considering going back to vlogging now that I have a high quality equipment so I could talk for hours :P Just like I did at this photo shoot, I just couldn't shut up when I was talking with my photographer! I can't believe that we actually took some photos when I managed to shut my mouth for a few seconds haha :P That's what living abroad with no friends whatsoever does to you when you're a very sociable person ;)




Tak szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć ;) Jestem taka szczęśliwa, że wróciliśmy! I byłam niezwykle szczęśliwa przy okazji tej sesji :D No cóż, miała ona miejsce w tym samym dniu w którym rząd postanowił zadrzeć z polskimi kobietami ale już do tego stopnia rzygam tą całą sytuacją, że nie chce mi się tutaj o tym pisać. Te zdjęcia były zrobione zanim się o tym wszystkim dowiedziałam.

Ale wróćmy do fotek :) To była moja pierwsza sesja po powrocie i ten dzień był po prostu przepiękny! Nigdy nie myślałam, że wrócę do blogowania modowego ;) Cieszę się, że jestem znów w domu, w moim rodzinnym kraju. Niby mogliśmy zostać w Niemczech i szukać innej pracy ale to by tylko wydłużyło moją niedolę tam. I jest OGROMNA różnica kiedy porównuję sobie życie w Niemczech do życia w Polsce. I nie mam tutaj na myśli bynajmniej sytuacji politycznej czy coś, chodzi po prostu o moje odczucia. W Niemczech (i w Holandii) tylko czekałam aż znow pojedziemy do Polski. Ile bym jeszcze tak wytrzymała? W sensie, za miesiąc kończę 35 lat i czułam jak życie przecieka mi przez palce a ja utknęłam tam gdzie nigdy nie chciałam być.

A tutaj? Każdego, pojedynczego dnia czuję, że żyję! Nie mamy tutaj tego pięknego mieszkania ale jest o wiele lepiej. Tęsknię tylko za mamą i spędzaniem z nią czasu na oglądaniu seriali i takich tam.

Tą sesję zrobiliśmy w parku gdzie biegam. Jest także ogromna różnica pomiędzy bieganiem w Niemczech w lesie a bieganiem tutaj po parku. Ten park jest przepiękny i jest w moim mieście! No nie umiem tak po prostu wyjaśnić jakie to cudowne uczucie tutaj ćwiczyć, słysząc swój własny język kiedy mijam ludzi :)

Nie mogłam sobie także wyobrazić tego, że mam za granicą dziecko. Że chodziłoby do zagranicznego przedszkola i szkoły... :/ Ja mam tyle pięknych wspomnień z mamą kiedy odbierała mnie z przedszkola i szłyśmy do domu przez park albo szłyśmy do jej znajomych gdzie godzinami bawiłam się z ich dziećmi. Po naszym powrocie pojechaliśmy jeszcze raz do mojego rodzinnego miasta i odwiedziliśmy więcej moich miejsc i ze wzruszeniem porównywałam je do starych zdjęć i zobaczyłam jak bardzo się zmieniły. Chciałabym, żeby i moje dziecko miało takie wspomnienia. Nie mowię, że ono nie miałoby takich wspomnień w Niemczech ale ja nie byłabym tam szczęśliwa i wiem, że moje dziecko by to odczuło. Ale to już nieaktualne ;)

No dobra ale przejdźmy teraz do mojej stylizacji :P Moja mama znalazła ten sweter w lumpie i kosztował on 5 zeta ;) A jest to wysokiej jakości wełniany sweter! A tą szydełkową chustę to ja sama oczywiście robiłam ;) Pokazywałam ją tutaj kilka razy ale że nie szydełkuję szybko to trochę czasu mi zajęło skończenie jej ale w końcu się udało :P Robiłam ją ze 100% wełny z merynosów, którą kupiłam w Amsterdamie jakieś 2 lata temu.

Miałam już nie kupować butów ale moje stare już się do niczego nie nadają (nosiłam je jakieś 8 albo 9 lat!), więc musiałam sprawić sobie nowe. Są mega wygodne a potrzebowałam butów na długie spacery w mieście, bo uwielbiam łazić :) I są to buty zimowe, bo zamówiłam też wiosenne sportowe buty ;)

Pogoda tego dnia kiedy fociliśmy była przecudowna! Było tak fajnie, ciepło a ja tęskniłam za naszą złotą, polską jesienią! Tak jak wspominałam wyżej, mam bardzo sentymentalne podejście, więc radość z tego jesiennego czasu (i każdego innego! :D) w Polsce jest dla mnie bardzo ważna. Ten post się chyba nigdy nie skończy, prawda? ;) Rozważam powrót do vloggowania teraz gdy mam wysokiej jakości sprzęt, żebym mogła godzinami gadać :P Tak jak i w trakcie tej sesji, po prostu nie mogłam się zamknąć kiedy rozmawiałam z fotografem! Nie mogę uwierzyć, że udało nam się zrobić tych kilka zdjęć podczas gdy zamykałam twarz na kilka sekund, hehe :P To właśnie robi z Tobą życie za granicą gdzie nie masz żadnych znajomych a jesteś bardzo towarzyską osobą ;)




















Cardigan: SH (Monnari) | Leggings - Primark | Purse - New Yorker 
Crochet Shawl - DIY :) | Shoes - Adidas | Socks - marilyn.pl  
Piercings - Allegro



Monday, October 05, 2020
#139 We're going home!!! :D

Writing the title of this post I had tears in my eyes. Yes, after 3 years and a little over 4 months abroad we're going home! Finally! I can't even describe how happy I am, I just can't! On the other hand, I'm afraid. I'm afraid if I'm going to find a full time job. I am terrified to be honest. And that's the only thing that I'm actually scared of. Because that was the reason for us leaving in the first place. But luckily, for now, I'm going back to my part-time job and my husband goes back to his old position :)

And now, from the very beginning. A few months ago we decided that we'd stay here for, like, 2 or 2,5 years tops. Because we couldn't take Germany anymore. Don't get me wrong, it's a beautiful country and all but I've already gave you the reasons why we'd like to go home here. And when we went for vacation in August we already knew we'd go back by the end of the year or in spring because Adam went to the set of this TV show called "First Love" where we met and where he used to work and his colleagues were constantly asking him when he's coming back ;) And then we went back abroad and worked for, like, 1 day a week and we got fired eventually because there was not enough work due to this coronavirus shit. 

We also had problems with our insurance company, way too much paperwork, tons of e-mails and phone calls and we were sick and tired of it. And at the same time we knew that everyone wants Adam back at his old job. This job we just had got all fucked up and we didn't like it anyway. Even my mother-in-law told us to go back home, that we can always stay with her. And I also kept feeling worse and worse here. I was still trying to have a positive approach and focus on my goals and passions but it was just getting harder because living in a small town is really killing me.

But I'm also sad because we're leaving my mom :( I'm gonna miss her so bad! But she's gonna be back in Poland sooner or later and she's gonna live with us in an apartment that we're going to buy and she's often in Poland, so...

This whole emigration thing has taught me that nowhere is really perfect and it doesn't even make any sense to expect it. I mean, with every single move I hoped for the better and it never really was. There was always something wrong. We had this great job in the Netherlands but we didn't have a good place to live. And in Germany? We have a great apartment but jobs here just suck. I have nothing against a physical job, I even prefer a physical job because I like moving around a lot but the jobs here with uniforms, way too high norms that prevent you from getting to know people at work were just unacceptable. And also living in a small town.... 

Of course, difficulties are to be overcome but if you keep fighting obstacles on the way in a place that you don't belong even in a bit, then it becomes a disaster. At least for me anyway. There was always something missing. I missed nature in the Netherlands and here I miss a big city. And Wrocław is a big city with a lot of parks and green spaces :)

And I want to cry the tears of joy again. We're going home! We really are! It's like I still can't believe it sometimes but this week we're gonna be in Wrocław, for good! :D There are a lot of things that I don't like about my country as well, but as I said above, nowhere is perfect. Everywhere there's gonna be something wrong. But if you're in the right place for yourself and with the right people then you can fight it all :) And we're going to live in our beautiful city again! God, I've missed it so, so much! Whenever I'm gonna need something I'll just go to a store and get it, I mean all the Polish products no matter if it's food or cosmetics, now it's gonna be within my reach. All the anniversaries, birthdays, holidays and all of the other occasions, we're gonna be able to go to our favorite restaurants in Wrocław. We'll go to Polish mountains or to the sea, even just for a weekend because we're now saving intensively for our own place. We'll be able to go and visit my grandma in my mom's home town more often! :D Oh my God, when I think about it all it's just amazing! :)

Ok, I think I should stop right here and just continue packing because otherwise this post is never going to end ;)

Let me just present you my crochet bags from my wonderful Wrocław again ;) 




Pisząc tytuł tego posta miałam łzy w oczach. Tak, po 3 latach i nieco ponad 4 miesiącach za granicą wracamy do domu! Nareszcie! Nie umiem opisać tego jak bardzo jestem szczęśliwa, po prostu nie umiem! Z drugiej jednak strony się boję. Boję się tego czy znajdę stałą pracę. Jestem przerażona tak szczerze mówiąc. I właściwie tylko tego się obawiam. Bo to właśnie był powód dla którego wyjechaliśmy. Na szczęście jednak wracam, na chwilę obecną, do swojej dorywczej pracy a mój mąż wraca na swoje stare stanowisko :)

A teraz od początku. Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy, że zostaniemy tutaj jeszcze ze 2, maks. 2,5 roku. Bo już mieliśmy dosyć Niemiec. Nie zrozumcie mnie źle, to jest piękny kraj ale podałam Wam już powody dla których chciałabym wracać do domu tutaj. I kiedy pojechaliśmy teraz na urlop w sierpniu to już wiedzieliśmy, że wracamy pod koniec roku albo na wiosnę bo Adam poszedł na plan serialu "Pierwsza Miłość" gdzie się poznaliśmy i gdzie pracował a jego koledzy ciągle pytali go o to kiedy wraca ;) Potem wróciliśmy za granicę i pracowaliśmy tak 1 dzień w tygodniu i w końcu rozwiązali z nami umowę, bo nie ma wystarczająco dużo pracy przez tego całego koronawirusa. 

Mieliśmy też problem z naszą firmą ubezpieczeniową, o wiele za dużo papierologii, tony maili oraz telefonów i mieliśmy już tego dosyć. Jednocześnie wiedzieliśmy, że wszyscy chcą Adama z powrotem w jego starej pracy. Ta praca co mieliśmy się całkiem zesrała a i tak jej nie lubiliśmy. Nawet moja teściowa powiedziała, żebyśmy wracali, że zawsze możemy się u niej zatrzymać. A ja także już czułam się tutaj tylko coraz gorzej. Starałam się mieć pozytywne nastawienie i skupić się na swoich celach i pasjach ale było już coraz trudniej, bo życie w małym mieście po prostu mnie dobija.

Ta cała emigracja nauczyła mnie, że nigdzie tak naprawdę nie jest idealnie i nie ma nawet co tego oczekiwać. Mam na myśli to, że z każdą przeprowadzką miałam nadzieję na coś lepszego i zawsze gówno z tego wychodziło. Zawsze coś było nie tak. Mieliśmy super pracę w Holandii ale nie mieliśmy dobrego miejsca zamieszkania. A w Niemczech? Mamy super mieszkanie ale prace tutaj są po prostu do dupy. Nie mam nic do fizycznej pracy, wręcz wolę taką pracę bo lubię się dużo ruszać ale prace tutaj z uniformami, o wiele za wysokimi normami przez które nawet nie masz możliwości poznania ludzi w pracy są po prostu nie do przyjęcia. A także mieszkanie na zadupiu....

Oczywiście, trudności są po to by je pokonywać ale jeśli wciąż pokonujesz przeszkody po drodze w miejscu w którym nie chcesz ani trochę być to robi się z tego tragedia. Przynajmniej dla mnie. Zawsze czegoś mi brakowało. Brakowało mi natury w Holandii a tutaj brakuje mi wielkiego miasta. A Wrocław jest wielkim miastem z dużą ilością parków i zieleni :)

A mi się znów chce płakać ze szczęścia. Wracamy do domu! Naprawdę! Wciąż czasami nie mogę w to uwierzyć ale w tym tygodniu jedziemy do Wrocławia już na stałe! :D W Polsce też nie podoba mi się wiele rzeczy ale, tak jak już wspominałam wyżej, nigdzie nie jest idealnie. Wszędzie będzie coś nie tak. Ale jeśli jesteś we właściwym miejscu z właściwymi ludźmi to jesteś w stanie pokonać wszystko :) I znów będziemy mieszkać w naszym pięknym mieście! O Boże, tak bardzo, bardzo za nim tęskniłam! Kiedykolwiek będę coś potrzebować to po prostu pójdę do sklepu i sobie to kupię, mam na myśli polskie produkty, nie ważne czy kosmetyk czy jedzenie, teraz to wszystko będzie w zasięgu ręki. Wszystkie rocznice, urodziny, święta i wszystkie inne okazje, po prostu będziemy mogli pójść do naszych ulubionych restauracji we Wrocku. Pojedziemy w polskie góry czy nad morze, nawet jeśli tylko na weekend, bo teraz intensywnie zbieramy na mieszkanie. Będziemy mogli pojechać do mojej babci ze strony mamy o wiele częściej! :D Jezu, kiedy o tym wszystkim pomyślę, to takie niesamowite! :) 

No dobra, myślę, że powinnam już zakończyć pisanie i wrócić do pakowania się, bo inaczej ten post nigdy się nie skończy ;)

Pozwólcie jednak, że pokażę Wam moje szydełkowe torby, znów z mojego pięknego Wrocławia ;)





















Top - SH | Skirt & Earrings - Allegro | Necklace - Mokka Art
Espadrilles - hers.pl | Crochet bags - DIY :)

Saturday, September 26, 2020
#138 Back to reality


I was supposed to add this post a lot sooner but I got really into crocheting lately and I was also just really sad after going back abroad. I thought I wouldn't feel that way in Germany but unfortunately no matter where I live I'm always gonna miss my country so much. So I had to do something about it and I started learning to crochet this new shawl and it's actually going really good! I never thought I'd be able to crochet like this form a pattern instead of watching a video! :D But I'll show you the effect when I'm done and it might take a while ;) But you have no idea how satisfied I am with creating something that I never thought I'd be able to make :) It makes me really happy :)

And now I can show you the third outfit from my beautiful Wrocław ;) The weather wasn't really nice while we were shooting but the sun started to shine right after we were finished :P However, this isn't the last outfit that I'm going to share with you guys. Because I have another one, with my crochet bags, that's coming soon :) I miss having a reason to dress up to be honest. Here, in Germany we don't have many occasions to go out and we don't even have places to go to and that kinda hurts. Because even though I'm a homebody I like to go out every little once in a while. Even if it would be just a walk. I really thought I'd survive here somehow but that whole emigration thing is just not for me. But you don't have to worry, I'm gonna be fine, I've been through worse things than this ;)

And yesterday it's been a year since we moved to Germany, time flies!




Miałam dodać tego posta o wiele wcześniej ale naprawdę wkręciłam się ostatnio w szydełkowanie i byłam też niezwykle smutna po tym jak wróciliśmy za granicę. Myślałam, że nie będę się tak czuła w Niemczech ale niestety niezależnie od tego gdzie mieszkam to zawsze będę bardzo tęsknić za Polską. Zatem musiałam coś z tym zrobić i zaczęłam się uczyć nowej szydełkowej chusty i idzie mi naprawdę dobrze! Nigdy nie sądziłam, że będę umiała tak szydełkować i to ze wzoru zamiast oglądania video! :D Ale pokażę Wam efekty jak już skończę a chwilę to może mi zająć ;) Ale nie macie pojęcia jaką satysfakcję daje mi tworzenie czegoś czego myślałam, że nigdy nie będę w stanie ogarnąć :) To mnie naprawdę uszczęśliwia :)

A teraz mogę Wam pokazać swoją trzecią stylizację z mojego pięknego Wrocławia ;) Pogoda nam nie sprzyjała na zdjęciach ale słońce wyszło tuż po tym jak skończyliśmy :P Niemniej jednak to nie jest ostatnia stylizacja jaką się z Wami podzielę. Bo mam już naszykowaną kolejną z moimi szydełkowymi torbami, którą opublikuję już wkrótce :) Brakuje mi tych powodów dla których się mogłam wystroić tak szczerze mówiąc. Tutaj w Niemczech nie mamy wiele okazji do jakichś wyjść i nie mamy nawet dokąd pójść i to jest w tym wszystkim przykre. Bo mimo, że jestem domatorką to lubię sobie czasem gdzieś wyjść na miasto. Nawet jeśli to tylko zwykły spacer. Naprawdę myślałam, że dam radę tutaj wytrwać ale ta cała emigracja po prostu nie jest dla mnie i tyle. Ale nie musicie się martwić, nic mi nie będzie, przeżyłam już gorsze rzeczy ;)

I wczoraj minął rok odkąd przeprowadziliśmy się do Niemiec, jak ten czas leci!













A beautiful pendant that Nelia made for me :) I gave the same one to my mother-in-law ;) It is said that this stone, called the desert sand is a stone of luck :)

Piękny wisiorek, który zrobiła dla mnie Nelia :) Taki sam podarowałam teściowej ;) Mówi się, że ten kamień, zwany "piaskiem pustyni" jest kamieniem szczęścia :)











We baked some cookies with my husband :) I purchased these cookie cutters that I also want to use for making one of my dreams come true - to bake gingerbread cookies for Christmas :D I've always dreamed about it when living in hotels where we didn't have an oven. 

The cookies we baked above were the ones that my mom used to bake for me and my brother when we were little. Even though the ones that we baked didn't quite work out all the way but they were delicious anyway even in a raw version :P

 

Upiekliśmy z mężem ciasteczka :) Kupiłam foremki do ciastek, które chcę również wykorzystać do spełnienia jednego ze swoich marzeń - upieczenia pierników na święta Bożego Narodzenia :D Zawsze marzyłam o tym jak tułaliśmy się po hotelach, w których nie było piekarników.

 Ciasteczka, które upiekliśmy wyżej to były ciasteczka, które moja mama piekła dla mnie i mojego brata jak byliśmy mali. Chociaż nasze nie do końca wyszły tak jak powinny to i tak były pyszne, nawet na surowo :P


And these are my new (except for owls ;)) mugs from Andrzej Tylkowski, who is my favorite illustrator from Wrocław :) Unfortunately I left them in Poland :(

A oto moje nowe (poza sowami ;)) kubki od Andrzeja Tylkowskiego, który jest moim ulubionym wrocławskim ilustratorem :) Niestety zostawiłam je w Polsce :(


And these are the gifts that I got for a few boxes of shoes and clothes that I gave away ;) That was such a nice gesture! Because I didn't expect anything in return ;) And it feels so much lighter now ;) I had to let go of a lot of stuff that I didn't wear anymore. And I still have, like, way to many clothes and shoes :P 

A oto prezenty jakie dostałam za kilka kartonów butów i ciuchów, które oddałam ;) To taki miły gest! Bo niczego nie oczekiwałam w zamian ;) I teraz czuję się o wiele lżej ;) Musiałam pozbyć się dużej ilości rzeczy, których już nie nosiłam. A wciąż i tak mam za dużo ciuchów i butów :P 


Sweater - SH | Pants - Bershka | Purse - Deichmann | Necklace - Nelia | Belt - H&M
Bracelets - Allegro | Espadrilles - hers.pl