Sunday, August 11, 2019

#125 A weekend walk


I am stressed out lately. And I can't really tell you why at the moment, so please be patient. The thing is that changes are coming again and I'll just relax when it's all already behind. What helps me when I'm stressed are my passions, so we went for a walk to take some photos. I miss the good old times when I had a fashion blog and would collaborate with companies but I guess all good things quickly come to an end ;) But I'm still into modeling and photography :) I'm still learning and I'm happy that I could work with so many photographers who taught me a little ;) And now my husband is taking photos of me but I edit them. I also take photos myself and I really enjoy it, I always have :)

Oh, and you can slowly see my natural hair color in the roots ;) I just can't wait when my hair is long enough so I could braid it :D Because now I can't really do much with my hair. But what I do love about myself at the moment is my new neck, way much thinner than it used to be and I can pose for photos from the side! :D What more can I say? Now I'm just drinking my pu erh tea and crochet, hoping to finish my brand new halter top before we go on vacation and it's just one week to go! :)



Jestem mega zestresowana ostatnio. I nie mogę nawet Wam póki co powiedzieć dlaczego, dlatego proszę Was o cierpliwość. Chodzi o to, że znowu nadchodzą u nas zmiany i odsapnę dopiero jak to wszystko będzie już za nami. Co mi pomaga na stres to moje pasje, zatem wybraliśmy się na spacer by trochę pofocić. Tęsknię za starymi, dobrymi czasami kiedy miałam bloga modowego i współpracowałam z różnymi firmami ale chyba wszystko co dobre szybko się kończy ;) Ale wciąż siedzę w modelingu i fotografii :) Wciąż się uczę i cieszę się, że miałam okazję współpracować z wieloma fotografami, którzy trochę mnie nauczyli ;) A teraz mój mąż robi mi zdjęcia ale ja je obrabiam. Sama też robię zdjęcia i naprawdę to lubię, zawsze tak było :)

Możecie też powoli zobaczyć mój naturalny kolor włosów w odrostach ;) Nie mogę się doczekać kiedy moje włosy będą na tyle długie bym mogła je zaplatać w warkocze :D Bo póki co niewiele mogę z nimi zrobić. Ale co teraz w sobie uwielbiam to mój nowy podbródek, o wiele chudszy niż wcześniej i mogę pozować do zdjęć z profilu! :D Cóż mogę dodać? Teraz popijam sobie moją pu erh i szydełkuję mając nadzieję, że skończę nową bluzeczkę przed urlopem a został już tylko tydzień! :)
















Tuesday, June 18, 2019

#124


It's been over two weeks since we moved. Let me show you now the before and after pictures of our new room. Before we moved in the walls and widows were dirty, let alone the window sill. But my husband painted the room and fixed holes in the walls. We only didn't fix holes where the wall meets the ceiling, because we wanted to refresh the room as cheaply as possible.

Luckily we could take the furniture after the last tenants from our old room and that let us save a lot of money because we also had to by some new furniture. The old closets are dilapidated but we don't need a brand new ones as long as we're expats ;)

I like white walls and white furniture with grey accessories. That's what I want our future home to look like and that's how I arrange our rooms :)



Ponad 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się. Pozwólcie, że pokażę Wam zdjęcia naszego pokoju przed i po. Zanim się wprowadziliśmy ściany i okna były brudne, nie mówiąc już o parapecie. Ale mój mąż odmalował pokój i zaszpachlował dziury w ścianach. Nie ogarnęliśmy tylko dziur w miejscu gdzie ściana łączy się z sufitem, bo chcieliśmy odświeżyć pokój najtańszym możliwym kosztem.

Na szczęście mogliśmy zabrać meble po ostatnich najemcach z naszego starego pokoju i to pozwoliło nam zaoszczędzić sporą kwotę, bo i tak musieliśmy też kupić nowe meble. Stare szafy są co prawda obdrapane ale nie potrzebujemy nowych póki jesteśmy na emigracji ;)

Lubię białe ściany i białe meble z szarymi akcesoriami. Tak chcę, żeby wyglądało nasze przyszłe mieszkanie i tak też urządzam nasze pokoje :)












I am really satisfied with how this window sill looks "after". I also put an anti-slip mat on it so it wouldn't get dirty :)

Jestem naprawdę zadowolona z tego jak ten parapet wygląda "po". Położyłam na nim także matę antypoślizgową by się nie brudził :)



I just love our new night stands! :D

Uwielbiam nasze nowe szafki nocne! :D


Because we didn't have too much room for our kitchen stuff we had to purchase this chest of drawers. Another part of kitchen stuff is under the bed and the dry food is in a plastic case that you can see on the closet. I could have a master degree in organizing actually :P

Jako, że nie mieliśmy zbyt dużo miejsca na nasze kuchenne bibeloty to musieliśmy kupić tę komodę. Kolejna część kuchennych rzeczy jest pod łóżkiem i suche jedzenie jest w plastikowym pudełku, które widzicie na szafie. Mogłabym zrobić magistra w ogarnianiu gdzie co schować i położyć :P


In the meantime I'm crocheting a new top :D

W międzyczasie szydełkuję sobie nową bluzkę :D




There will be something new ;)

Powstaje coś nowego ;)



I like this pink elephant bracelet ;) It's old but it's cute :)

Lubię tę bransoletkę z różowym słonikiem. Jest śliczna, choć już trochę ma :)

Sunday, May 12, 2019

#123 Two years ago today



This month it's been 2 years since we came to the Netherlands. And on our two year anniversary of coming here we found out that we managed to find a new room. But let's start from the beginning. We were supposed to become the main tenants of the property we currently live in and sign a rental contract this month. But the broker lady said that we need to have a permanent employment contract (which is not true, because our current main tenant doesn't have one when the broker lady said he did) and that if we want to rent with another couple (because our salaries are not enough to rent this apartment) they have to be our good friends or family. So we found a couple we knew and on the day we were supposed to provide their documents to the broker they bailed on us! They had a problem that they had to present any documents at all. We were so incredibly angry, you have no idea! We spoke about this whole situation to our colleagues and we found out that one of them knows about a room to rent - so we were saved! We are not going to end up out on the street! :D It was a true blessing in disguise!

The room is a little bit bigger than our current one. And the downside of this room is that we're gonna have to keep the laundry in the room and that there is no storage place so we need to figure out how to arrange the room to keep all of our stuff. We also need to buy a closet because there's no furniture in the room. Fortunately, we've already had the rest of furniture purchased when we moved into our current room.

Well, you know we are all stressed out about this whole "moving again" situation. Because it's our 9th move in the last 3 years and to be honest it's exhausting, we've had enough of it. But at the same time renting that room we're gonna save more money because it's cheaper and luckily it's in the same city. But we can never know what happens next and we can't really feel safe anywhere. And by "safe" I mean that we don't know if we won't have to move again in a few months because some shit can always happen to us. I never thought it would be this hard when we came here! But still this is better than living with my father - a psychopath. I am so happy that I managed to break ties with him, move out and start from scratch. Even though it's really difficult when you don't have a place you can call home. We thought it was the place we stay at till the end of May but well, as I mentioned above, shit happens. And I think it's still going to be hard for some time before we take out a mortgage.

And now something more positive ;) The last time we were in Poland I had plastic surgery. I got a neck liposuction :) My neck was my insecurity for a really long time and almost everyone in my fathers family has this ugly neck so I finally got rid of it! :D This makes me feel so much better also mentally because I don't look like that family anymore. And it's another goal achieved as well ;) So let me show you the pictures (from April and May) now :)



W tym miesiącu minęły 2 lata odkąd przyjechaliśmy do Holandii. I w drugą rocznicę przyjazdu dowiedzieliśmy się, że udało nam się znaleźć nowy pokój. Ale od początku. W tym miesiącu mieliśmy podpisać umowę na wynajem jako główni najemcy lokalu w którym teraz mieszkamy. Ale maklerka powiedziała, że musimy mieć stałe umowy o pracę (co nie jest prawdą, bo nasz obecny, główny najemca takiej nie posiada podczas gdy maklerka twierdziła inaczej) i że jeśli chcemy wynajmować z inną parą (bo nasze wypłaty nie są wystarczające by wynająć całe mieszkanie) to muszą to być nasi dobrzy znajomi lub rodzina. Zatem znaleźliśmy znajomą parę i w dniu kiedy mieliśmy wysłać maklerce ich dokumenty ci nas wystawili! Mieli problem z tym, że trzeba w ogóle przedstawić jakiekolwiek dokumenty. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo byliśmy wściekli! Opowiedzieliśmy o tej całej sytuacji naszym znajomym z pracy i dowiedzieliśmy się, że jedna z osób wie o pokoju do wynajęcia - zatem jesteśmy ocaleni! Nie wylądujemy na ulicy! :D Prawdziwe szczęście w nieszczęściu!

Pokój jest trochę większy niż ten obecny. Minusem jednak jest to, że będziemy musieli trzymać pranie w pokoju i że nie ma żadnego schowka, więc będziemy musieli wykombinować jak urządzić pokój by zmieścić w nim wszystkie nasze rzeczy. Musimy także kupić szafę, bo w pokoju nie ma żadnych mebli. Na szczęście resztę mebli kupiliśmy już jak się wprowadzaliśmy do obecnego pokoju.

No i cóż, jesteśmy mega zestresowani tym całym "znowu przeprowadzaniem się". Bo to już nasza 9ta przeprowadzka w ciągu ostatnich 3 lat i szczerze mówiąc mamy już dość i jesteśmy tym wykończeni. Ale jednocześnie wynajmując tamten pokój zaoszczędzimy trochę pieniędzy, bo tamten pokój jest tańszy i na szczęście jest w tej samej miejscowości. Ale nigdy nie możemy być pewni tego co będzie potem i nigdzie nie możemy tak naprawdę czuć się bezpiecznie. Mam na myśli to, że nie wiemy czy nie będziemy się musieli znów przeprowadzać za kilka miesięcy, bo wygląda na to, że zawsze jakieś gówno może się nam zdarzyć. Nigdy nie myślałam, że będzie aż tak ciężko jak tutaj przyjechaliśmy! Ale wciąż jest to lepsze niż mieszkanie z moim ojcem - psychopatą. Jestem naprawdę szczęśliwa, że udało mi się urwać z nim kontakt, wyprowadzić się i zacząć od zera. Choć jest bardzo trudno kiedy nie masz miejsca, które możesz nazwać domem. Myśleliśmy, że naszym domem jest to mieszkanie w którym możemy zostać do końca maja ale no cóż, jak już wspominałam wyżej, gówno się zdarza. I myślę, że będzie nam ciężko jeszcze przez jakiś czas dopóki nie weźmiemy kredytu hipotecznego.

A teraz coś bardziej pozytywnego ;) Ostatnim razem jak byliśmy w Polsce miałam operację plastyczną. Zrobiłam sobie liposukcję podbródka :) Miałam kompleks na punkcie podbródka już od dłuższego czasu a niemal każdy w rodzinie mojego ojca ma ten brzydki podbród, więc ja w końcu się go pozbyłam! :D Czuję się z tym o wiele lepiej, także psychicznie, bo w końcu nie wyglądam już jak ta rodzina. A także osiągnęłam swój kolejny cel ;) Zatem pozwólcie, że teraz pokażę Wam fotki (od kwietnia do maja) :)





My crochet triangle shawl is finally finished! I showed it to you in this post while I was still in the middle of crocheting ;) It's not perfect but I'm really proud of it anyway :) And my passion helps me throughout all the difficult moments.

W końcu skończyłam swoją szydełkową, trójkątną chustę! Pokazywałam Wam ją w tym poście, kiedy byłam jeszcze w trakcie szydełkowania ;) Nie jest idealna ale i tak jestem z niej naprawdę dumna :) A moja pasja pozwala mi przetrwać te wszystkie trudne momenty.







I can finally take pictures from the side without hiding my neck behind my hair (dreadlocks helped me a lot in this ;)) :D

W końcu mogę zrobić sobie zdjęcia z profilu bez ukrywania podbródka za włosami (dredy mi w tym bardzo pomagały ;)) :D


And at least but not least, the effect of my plastic surgery :D Even though it's still not the final one because my neck is still thinning and there will be an ultimate effect on June 18th, 3 months after the procedure :) But I am really satisfied already :D Before and after pictures.

Na sam koniec, efekt mojej operacji plastycznej :D Chociaż wciąż nie jest to ostateczny efekt, bo mój podbródek ciągle chudnie i będzie chudł do 18 czerwca, bo wtedy mijają 3 miesiące od zabiegu :) Ale już jestem bardzo zadowolona :D Zdjęcia przed i po.






Follow My Blog With Bloglovin

Follow on Bloglovin

Hype On Lookbook.nu