Monday, April 20, 2020
#132 Celebrating life :)


When I think back about everything we've been through before we got here I am truly happy we've already settled. I am enjoying my life at this moment as much as I possibly can :) And 10 years ago? I can remember waking up in the middle of the night crying that I haven't achieved anything and that I was never actually going to. And I was only 24! I am so happy it's already behind me and that I no longer have to face everything I had to back then.

My life has changed completely and I love those afternoons when I can just sit and enjoy the moment, like right now, when I'm writing this post :) I love going for walks around our town, I even started jogging again recently. I was jogging back in the Netherlands but I had to run on concrete and my knees really ached. I thought that my legs were just too weak to run but I guess it was all about the suitable surface. Now I'm running in the woods and there is a huge difference! We have this forest nearby and it's such a pleasure to go jogging now ;) And that smell of nature! :D

I'm also on a diet ;) I mean I gave up sweets and I'm eating only healthy food :) And well, it's really hard, but I'm trying :P

I'm only waiting for this virus thing to come to an end so we could go to Ikea and finish arranging our kitchen and balcony. My hubby installed some solar lamps and lights there and also planted some flowers. I can't wait till they grow :) We're also gonna buy some furniture.

To the point: I don't need lots of money, a big house or an expensive car to enjoy my life. Because I can appreciate what I have. I was enjoying my life when we were still living in hotels and now in a rented apartment. And this is something you can't buy :)

In the meantime we went to Berlin to take some photos and spend a nice time strolling :) I'm actually glad that we don't live there because I might like it so much to want to stay there for good ;) And all I want is to go back to Wrocław one day when we buy an apartment there :) But as long as I'm here I'm gonna do what I can to enjoy this time and collect some good memories :)



Kiedy myślę o tym wszystkim co przeszliśmy zanim się tutaj przeprowadziliśmy to jestem naprawdę szczęśliwa, że udało nam się już ustabilizować. W tej chwili cieszę się życiem tak bardzo jak to tylko możliwe :) A 10 lat temu? Pamiętam, że potrafiłam obudzić się w środku nocy z płaczem, że nic nie osiągnęłam i już nie osiągnę. A miałam tylko 24 lata! Tak bardzo się cieszę, że to jest już za mną i że nie muszę już stawiać temu wszystkiemu czoła.

Moje życie kompletnie się zmieniło i uwielbiam te popołudnia kiedy po prostu mogę cieszyć się chwilą, tak jak teraz kiedy piszę tego posta :) Uwielbiam chodzić na spacery w naszym mieście, a także zaczęłam niedawno znowu biegać. Biegałam już w Holandii ale musiałam biegać po betonie i bardzo bolały mnie kolana. Myślałam, że mam za słabe nogi do biegania ale wygląda na to, że chodziło po prostu o odpowiednie podłoże. Teraz biegam po lesie i różnica jest ogromna! Mamy tutaj niedaleko las i teraz bieganie to sama przyjemność ;) I jeszcze ten zapach natury! :D

Jestem też na diecie ;) To znaczy, że rzuciłam jedzenie słodyczy i przestawiłam się tylko na zdrową żywność :) I jest niezwykle trudno no ale staram się :P

Czekam tylko jak ten wirus się skończy i pojedziemy do Ikei by skończyć urządzanie kuchni i balkonu. Mężu już zainstalował nam na balkonie solarne lampki i światełka a także posadził kwiaty. Nie mogę się doczekać aż wyrosną :) Kupimy też tam trochę mebli.

Do sedna: nie potrzebuję nie wiadomo jakich pieniędzy, dużego domu czy drogiego samochodu by cieszyć się życiem. Bo potrafię docenić to co mam. Cieszyłam się życiem także wtedy gdy tułaliśmy się po hotelach i cieszę się nim teraz, gdy wynajmujemy mieszkanie. A tego nie kupisz za żadne pieniądze :)

W międzyczasie pojechaliśmy do Berlina zrobić trochę zdjęć i pospacerować :) Tak właściwie to cieszę się, że tam nie mieszkamy, bo jeszcze mogłoby mi się tam na tyle spodobać, że chciałabym tam zostać na dobre ;) A chcę tylko powrócić kiedyś do Wrocławia jak kupimy sobie tam mieszkanie :) Ale póki tutaj jestem to wykorzystam ten czas jak tylko mogę, zbierając dobre wspomnienia :)











My hubby is making dumplings, which is a popular Polish dish :)

Mężu robi pierogi :)




They were delicious! 

Były pyszne!


And I finally finished my second crochet shawl :)

A ja w końcu skończyłam moją drugą szydełkową chustę :)


And this is a very nice place between the woods where I jog ;) I just love it there!

A to jest takie fajne miejsce pomiędzy lasami w których biegam ;) Uwielbiam je!










A to my: młodzi, piękni, zakochani :P

And this is us: young, beautiful and in love :P

Thursday, April 02, 2020
#131 Over 6 months

We've been living in Germany for over 6 months already! And I can still remember our last 3 weeks in the Netherlands when I couldn't wait to move here. How time flies! Our town is surrounded by the woods and nature, unlike in Zaandam where we lived before. I really love it here :)

In the meantime, we've finished arranging the bathroom so I can finally show you what it looks like. I love it so much I could actually move in there :D

I also purchased some new plants before that whole coronavirus thing hit. And my plants got infected with those nasty bugs, thrips! I had to spray them all and put them into those trash bags to suffocate the bugs and I have no idea how many plants are actually gonna make it through :/ I'm prepared for the worst but still hoping for the best.

And we quit working with our employment agency and we're hopefully gonna start a new job after our holidays. We were supposed to go to Poland but we couldn't due to closed borders. So we decided to stay home and rest in this self-quarantine. We avoid people, try to grocery shop as rare as possible etc. I just hope that crap's gone soon.

But at the same time I am so insanely happy that I have nothing to do with my father anymore, that I don't have to live with him any longer. Because if I was stuck for weeks at home with him I'd go crazy! And I feel deeply sorry for all those who still have to live with their abusers during this difficult time and are stuck at home with them. And I know that I might have lost in the first instance court but I won in life because I managed to run from my abuser, although I made it the second time. It was 3,5 years ago. And my life only gets better ever since, well it has actually started when I ran. Even though it was not at all easy at the very beginning. I was so scared I wouldn't be able to cope because my father kept making me believe I was not going to. But I am coping better than ever and it's all over now :)

And so is going to be this virus. And we'll all get our lives back :)



Mieszkamy już w Niemczech ponad 6 miesięcy! A ja wciąż pamiętam nasze ostatnie 3 tygodnie w Holandii kiedy nie mogłam się doczekać przeprowadzki tutaj. Jak ten czas leci! Nasze miasto jest otoczone lasami i naturą, zupełnie inaczej niż w Zaandam gdzie mieszkaliśmy wcześniej. Naprawdę mi się tutaj podoba :)

W międzyczasie skończyliśmy też urządzać łazienkę, więc w końcu mogę pokazać Wam jak ona wygląda. Tak bardzo mi się tam podoba, że tak naprawdę to mogłabym w niej zamieszkać :D

Kupiłam też trochę nowych roślin, zanim koronawirus zaczął się rozprzestrzeniać. I na moich roślinach pojawiły się paskudne robale, wciornastki! Musiałam zrobić oprysk i popakować rośliny w worki by zadusić robactwo i nie mam pojęcia ile roślin z tego wyjdzie :/ Jestem przygotowana na najgorsze ale wciąż mam nadzieję na najlepsze.

A tymczasem zakończyliśmy współpracę z naszą agencją pracy i mamy nadzieję, że zaczniemy nową pracę po urlopie. Mieliśmy jechać do Polski ale nie możemy tego zrobić ze względu na zamknięte granice. Zatem zdecydowaliśmy się zostać w domu, odpocząć i zrobić sobie kwarantannę. Unikamy ludzi, rzadko robimy zakupy spożywcze itd. Mam nadzieję, że to dziadostwo niedługo minie.

Ale jednocześnie jestem niesamowicie wręcz szczęśliwa, że nie mam już nic wspólnego z moim ojcem i że nie muszę z nim już mieszkać. Bo gdybym utknęła z nim na wiele tygodni w domu to bym zwariowała! I naprawdę współczuję wszystkim tym, którzy wciąż muszą mieszkać wraz ze swoimi oprawcami w tym trudnym czasie i są zamknięci z nimi w domu. Bo ja sama może i przegrałam w sądzie pierwszej instancji ale wygrałam w życiu, bo udało mi się uciec od mojego oprawcy, chociaż udało mi się to dopiero za drugim razem. To już 3,5 roku. Od tego czasu w moim życiu jest już tylko lepiej, tak naprawdę to moje życie zaczęło się po tym jak uciekłam. Chociaż nie było wcale łatwo na początku. Bardzo bałam się, że sobie nie poradzę, bo w tym właśnie mnie utwierdzał mnie mój ojciec. Ale radzę sobie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej i to wszystko jest już za mną :)

I tak samo będzie z tym wirusem. A my wszyscy odzyskamy z powrotem swoje życie :)



I purchased this jacket when we lived in Venlo by the end of 2017. I remember wondering if I should get it at all because I'm such a money saver nowadays but I have no regrets :P

A tę kurteczkę kupiłam sobie jak jeszcze mieszkaliśmy w Venlo pod koniec 2017 roku. Pamiętam, że bardzo zastanawiałam się nad tym zakupem, bo lubię teraz oszczędzać kasę ale nie żałuję :P 









It was such a nice and warm day :)

To był taki ładny i ciepły dzień :)


And this is our bathroom :)

A oto i nasza łazienka :)







I love this gray set of bathroom accessories. Previously we had a white regular Ikea set but this one looks way much better and it was more expensive obviously ;) But I only save money and barely spend it that I think I deserve it :)

Uwielbiam ten szary zestaw akcesoriów łazienkowych. Wcześniej mieliśmy taki zwykły biały z Ikei ale ten wygląda o wiele lepiej i był oczywiście droższy ;) Ale tylko cały czas oszczędzam i ledwie co wydaję, więc myślę, że sobie zasłużyłam :)


Once a week I take a long, relaxing bath with some nice bath salt and candles. I just love those evenings and I'm happy to have a bathtub again :D

Raz w tygodiu robię sobie długą, relaksującą kąpiel z jakąś solą do kąpieli i świeczkami. Uwielbiam te wieczory i jestem szczęśliwa, że znowu mam wannę :D 


Gynura aurantiaca :)


Monstera monkey mask :)


I bluszcze czyli nowe roślinki :) Mam nadzieję, że przetrwają!

And ivy plants that is new plant babies :) I hope they survive!


And we finally have a cooker with an oven! I am so excited! :D But I'll show you the rest of the kitchen in one of the next posts because it's not ready yet ;)

I w końcu mamy kuchenkę z piekarnikiem! Tak bardzo się cieszę! :D Ale pokażę Wam resztę kuchni w jednym z następnych postów, bo jeszcze nie jest gotowa ;)


Sunday, January 19, 2020
#130 I lost a battle but the war is still on.

By the end of last month, I learned that my father had been acquitted in a case of long-term physical and mental abuse. Of course it wasn't a nice message to say the least. However, such judgments are, as it turns out, a standard in the Polish judiciary. However, the fight continues, although I feel that not only justice now but, above all, safety for me and my mother will have to be wrenched. I don't want to write that much about it here. Of course I'll keep you posted but I wanna focus on my brand new life in the first place. Therefore I started this page: Ofiary Przemocy Bez Pomocy, that stands for "Violence Victims Without Help" because that's what victims of domestic violence face in Poland - no help whatsoever. At least in most cases. It's where I'm gonna write about all that and other domestic abuse victims.

In the meantime we went for a walk in our town, the first one since we moved to Germany. We didn't have time for walks before because we were busy working 6 days a week and arranging the apartment. I didn't want to go but the weather was so nice that I forced myself to. But I have no regrets :) You can see my crochet scarf in the pics, I also showed it here while I was in the middle of crocheting it and I showed it here when it was ready :)



Pod koniec zeszłego miesiąca dowiedziałam się, że mój ojciec został uniewinniony w sprawie o wieloletnie fizyczne i psychiczne znęcanie się. Oczywiście nie była to miła wiadomość, delikatnie mówiąc. Aczkolwiek takie wyroki to, jak się okazuje, jest standard w polskim sądownictwie. Walka jednak trwa nadal, chociaż czuję, że nie tylko sprawiedliwość ale teraz przede wszystkim i bezpieczeństwo dla mnie i dla mamy trzeba będzie sobie wyszarpać. Nie chcę o tym zbyt dużo tutaj pisać. Oczywiście będę Was informować na bieżąco ale przede wszystkim chcę się skupić na moim nowym życiu. Dlatego też założyłam tę stronę: Ofiary Przemocy Bez Pomocy, czyli jak sama nazwa wskazuje, temu właśnie ofiary przemocy domowej w Polsce stawiają czoła - znikąd żadnej pomocy. Przynajmniej w większości przypadków. Tam będę pisać o tym wszystkim a także o innych ofiarach przemocy w rodzinie.

W międzyczasie poszliśmy na spacer w naszym mieście, po raz pierwszy odkąd przeprowadziliśmy się do Niemiec. Nie mieliśmy wcześniej czasu na spacery, bo pracowaliśmy po 6 dni w tygodniu i urządzaliśmy mieszkanie. Nie chciało mi się nigdzie iść ale była tak piękna pogoda, że zmusiłam się do tego. Ale nie żałuję :) Na zdjęciach widzicie moją szydełkową chustę, pokazywałam ją także tutaj gdy byłam jeszcze w trakcie robienia jej i możecie ją też zobaczyć tutaj jak już była gotowa :)






Wrocław eco bag by Andrzej Tylkowski <3

Eko torba wrocławska Andrzeja Tylkowskiego <3







My hubby got me a consolation plant <3 

Mężu kupił mi roślinkę na pocieszenie <3 



And I got myself another one :) 

To dokupiłam sobie drugą :) 



And another one ;)

I kolejną ;)


And yet another one :)

I jeszcze kolejną :)


And I purchased this one when we were in Poland for a weekend in the middle of December :)

A tą kupiłam jak byliśmy w połowie grudnia na weekend w Polsce :)


I'm preparing a weekend breakfast :) We don't have a cooker yet because we had to make money for it since arranging the apartment cost us quite a lot, more than we expected because the old washing machine broke (the used one that my mom purchased before we moved in), so we had to get a new one in the first place. When my mom moved in to this apartment it was completely empty. It only had a toilet, bathtub and a sink. I'm glad that our used fridge is still working though :) So the kitchen and all the furniture are brand new and we've had this one burner for months now. But it's going to change soon because we just ordered a cooker with an oven :D I wanted to bake gingerbread cookies for Christmas and it didn't work out because we didn't have an oven but this year my another little dream will come true <3 I wanted to bake those when we were still living in a hotel but in hotels, mostly, there are no ovens because they use too much power :/ Gosh, that's why I'm so happy we no longer have to live in a hotel :D We still don't have a few things like chandeliers or curtains because we need to save more money but we'll get them one day eventually :)

Pichcę sobie weekendowe śniadanko :) Nie mamy jeszcze kuchenki bo musieliśmy na nią zarobić jako, że urządzanie mieszkania trochę nas kosztowało, więcej niż zakładaliśmy, bo zepsuła nam się stara pralka (używana, którą moja mama kupiła zanim się wprowadziliśmy), więc musieliśmy najpierw kupić nową pralkę. Kiedy moja mama wprowadzała się do tego mieszkania to było ono zupełnie puste. Była tylko ubikacja, wanna i umywalka. Cieszę się jednak, że nasza używana lodówka wciąż działa :) Zatem kuchnia i wszystkie meble są nowe i od miesięcy mamy tylko ten jeden palnik. Ale to się już wkrótce zmieni, bo zamówiliśmy właśnie kuchenkę z piekarnikiem :D Chciałam upiec pierniczki na święta i nie wyszło, bo nie mieliśmy właśnie piekarnika ale w tym roku moje kolejne małe marzenie się spełni <3 Chciałam upiec pierniki kiedy jeszcze mieszkaliśmy w hotelu ale w hotelach przeważnie nie ma piekarników, bo zużywają za dużo prądu :/ Dlatego tak się cieszę, że nie musimy już mieszkać w hotelu :D Wciąż nie mamy kilku rzeczy jak żyrandole czy firanki, bo musimy jeszcze odłożyć trochę pieniędzy ale w końcu kiedyś się je kupi :)


 Breakfast is served :)

Podano śniadanie :)


And this is my crochet bag that I started while we were on vacation :) It waited a few months for finishing and I'm having a hard time now so this is how I cope, intensively creating.

A to jest moja szydełkowa torba, którą zaczęłam robić na wakacjach :) Czekała kilka miesięcy aż ją skończę a że teraz mam cięższe chwile to tak sobie z nimi radzę, intensywnie tworząc.


I already started another one but in opposite colors :)

Już zaczęłam robić kolejną, tylko w odwrotnych kolorach :)


My favorite crochets, I guess I already have all the sizes of these :)

Moje ulubione szydełka, mam już chyba wszystkie rozmiary z tej serii :)


We put a Christmas tree and all the ornaments in a basement yesterday and I could finally hang my cotton ball lights on the wall :) This couch is my favorite spot in the apartment. It's so cozy and warm under my merino blanket ;)

Rozebraliśmy wczoraj choinkę i schowaliśmy wszystkie świąteczne ozdoby do piwnicy i w końcu mogłam powiesić swoje cotton ball lights na ścianie :) Ta kanapa to moje ulubione miejsce w mieszkaniu. Jest tak wygodnie i cieplutko pod kocem z merynosów ;)